Wszystko zaczęło się od 30 litrów
Moja przygoda z akwarystyką zaczęła się około 40 lat temu. Miałem wtedy jakieś dziesięć lat i pierwsze, własne akwarium — 30 litrów postawione na biurku. Dzisiaj, kiedy o tym myślę, trudno się nie uśmiechnąć. Wtedy jednak wszystko wydawało się bardzo poważne. Co tydzień akwarium trafiało do wanny. Dokładne szorowanie, czyszczenie i „sterylizacja”, a ryby na ten czas lądowały w wiadrze. Były gupiki, molinezje i mieczyki. Oczywiście wtedy wydawało mi się, że właśnie tak powinno wyglądać prowadzenie akwarium. Dzisiaj zrobiłbym to zupełnie inaczej. Tak naprawdę wszystko zaczęło się jednak jeszcze wcześniej — od akwarium, które zobaczyłem u kolegi. Jego ojciec miał około 150-litrowy zbiornik w stalowej ramie. Dla dziesięcioletniego chłopaka wyglądało to niesamowicie. To właśnie wtedy złapałem tego bakcyla. Były to czasy komunistycznej Polski. Nie było internetu, sklepów internetowych ani ogromnego wyboru sprzętu, który dzisiaj jest dostępny na wyciągnięcie ręki. Jeśli chciało się mieć akwarium, często trzeba było po prostu kombinować. Grzałkę można było zrobić z zanurzonej w wodzie żarówki — przy okazji miało się również oświetlenie. Napowietrzacze były tłokowe i pracowały charakterystycznym „pyr, pyr, pyr”, które prawdopodobnie słyszeli również sąsiedzi. Pokarm dla ryb też trzeba było zdobyć samemu. Chodziłem nad staw albo na staw przeciwpożarowy przy remizie z siatką i słoikiem, żeby złapać rozwielitki. Ryby i rośliny zdobywało się od znajomych, ze stawów czy rzek. A kiedy udało się zarobić kilka złotych na sprzedaży butelek albo dostałem swoje 5 złotych, pieniądze były mocno ściskane w ręce, a ja ruszałem biegiem na giełdę akwarystyczną albo do sklepu zoologicznego. Każda złotówka mogła przecież oznaczać coś nowego do akwarium.
Od jednego akwarium do dwóch razy po 200 litrów
Po 30 litrach pojawiło się akwarium około 60-litrowe. Obok stanął mały zbiornik tarliskowy. Gupiki i molinezje zaczęły się rozmnażać i wtedy akwarystyka zaczęła być czymś więcej niż tylko posiadaniem kilku ryb. Z czasem doszedłem do dwóch akwariów po 200 litrów. Co ciekawe, w tamtym okresie ryby wcale nie były dla mnie najważniejsze. Najbardziej fascynował mnie podwodny ogród. Dobieranie roślin, ich uprawa, aranżacja zbiornika, oświetlenie, nawożenie i obserwowanie, jak wszystko z czasem zaczyna żyć własnym życiem — właśnie to wciągało mnie najbardziej. Szczególnym momentem był rozwój technologii i przejście z klasycznego Low Tech na CO₂ oraz oświetlenie LED. Nagle możliwości tworzenia podwodnych aranżacji zrobiły się zupełnie inne.
Czas na przerwę
Około 2004–2006/07 przyszła przerwa w akwarystyce. Pojawił się syn i trudno było pogodzić małe dziecko z dwoma dużymi akwariami. Zwłaszcza że wizja małego chłopaka biegającego po mieszkaniu na trzecim piętrze z kijami, szablami i mieczami, toczącego zacięte walki z „powietrzem” tuż obok akwariów, nie należała do najbardziej komfortowych. 😄 Po kilku latach wróciłem jednak do akwarystyki. Około 2006/07 ponownie pojawiły się dwa 200-litrowe zbiorniki, ale tym razem były już znacznie bardziej zaawansowane. Aktywne podłoża, LED, CO₂, nawożenie i wymagające rośliny sprawiły, że akwarystyka roślinna weszła na zupełnie inny poziom.
Nowy kraj, nowe życie i… Fishroom
Kolejna przerwa przyszła wraz z przeprowadzką na stałe do Holandii, około 2012–2014. Wszystko, co miałem w Polsce, sprzedałem — po prostu nie było komu tego przewieźć. Do akwarystyki wróciłem dopiero około 2016/17 roku. Na początku było jedno akwarium. I tutaj historia zaczyna robić się ciekawa. W ciągu zaledwie roku z jednego akwarium zrobił się cały pokój zastawiony 22 akwariami. Nie był to jednak przypadek ani zwykłe „stawianie kolejnych baniaków, bo mam miejsce”. Od początku miałem konkretny plan. Jedno, może dwa akwaria miały być pokazowe — miały cieszyć oko i pokazywać, co można stworzyć. Pozostałe miały na siebie zarabiać. Dlatego akwaria przeznaczone do hodowli i sprzedaży były prowadzone osobno. Nie mieszałem różnych gatunków ryb w akwariach przeznaczonych na handel. Było pięć kolorów Neocaridina, a oprócz krewetek osobne akwaria zajmowały skalary, gurami, mieczyki, gupiki i molinezje. Każdy gatunek miał swój własny baniak.